Gordonowskie koncerty dla niemowląt i małych dzieci

Naszym głównym celem jest propagowanie teorii uczenia się muzyki autorstwa E.E. Gordona, która pozwala profesjonalnie i efektywnie kierować edukacją muzyczną małego dziecka, by mogło twórczo posługiwać się językiem muzyki. Chcemy wychować przyszłych obywateli, aby potrafili korzystać z regionalnego, polskiego i międzynarodowego dorobku kulturowego. Brzmi to górnolotnie, ale te założenia przyświecają nam za każdym razem, gdy organizujemy koncert.

Staramy się, by nasze koncerty były systematyczne. Ubiegamy się o środki finansowe z dotacji, głównie gminy, aby były dostępne, również finansowo, jak najszerszemu gronu odbiorców. Koncerty są różnorodne pod względem repertuaru, doboru instrumentów, charakteru muzyki, specyfiki danego kręgu kulturowego. Chcemy dać dzieciom jak najlepszą jakość pod każdym względem, dlatego ważny jest każdy element przedsięwzięcia: dobór muzyków, miejsce, z którego korzystamy, liczba uczestników. Współpracujemy z wieloma instytucjami kultury, które chętnie włączają się w organizację koncertów udostępniając swoje piękne przestrzenie – w ten sposób również zachęcamy rodziców do korzystania z oferty tychże placówek. Gościliśmy m.in. w takich miejscach, jak Zespół Pałacowo-Parkowy w Ostromecku, Pałac Lubostroń w Lubostroniu czy Muzeum Okręgowe im. L. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.

Jak wyglądają takie spotkania? Koncerty zaprojektowane są dla około 60 osób – raz dla kobiet w ciąży i ich partnerów, innym razem dla małych dzieci z rodzicami. Takie uczty muzyczne dla najmłodszych wraz z rodzicami to 40 minutowe spotkania, w których udział bierze kilku instrumentalistów oraz wokalistów. Program wypełniają krótkie, improwizowane utwory instrumentalne, wokalne oraz łączone. Motywy bazujące na warstwie melodycznej są przeplatane fragmentami czysto rytmicznymi. Podczas całego koncertu dzieci wraz z rodzicami siedzą na podłodze (na wykładzinie) i aktywnie biorą udział w koncercie śpiewając oraz rytmizując. Artyści przez cały czas trwania spotkania nawiązują kontakt z publicznością, która wykonuje motywy ostinatowe, tańczy oraz kołysze się do rytmu. Prosty przepis, ale bez znajomości teorii uczenia się muzyki Edwina E. Gordona niewiele można z tego opisu wywnioskować.

Przede wszystkim realizujemy założenia teorii związane z audiacją wstępną, czyli wprowadzeniem odbiorcy w język rozumienia muzyki. Najprostszą analogią jest tu porównanie do nauki języka ojczystego. W pierwszym roku życia dziecko uczy się głównie przez absorpcję: maluch nastawiony jest na słuchanie, gromadzi wszystkie dźwięki mowy, które wypowiadają jego rodzice, dziadkowie czy też inne osoby z najbliższego otoczenia, by po pewnym czasie próbować imitacji – naśladownictwa głosek, sylab czy wreszcie całych wyrazów. Potem sam tworzy własne kompozycje słowne. Zanim jednak uruchomiony będzie słownik mowy, dziecko musi mieć bogaty zasób słownika słuchowego.

Podobnie jest w muzyce: im materiał dźwiękowy otaczający niemowlę będzie bardziej różnorodny, tym jego zasób „słów” muzycznych – pojedynczych motywów rytmicznych, melodycznych czy łączonych, a potem całych fraz muzycznych, melodii – będzie bogatszy. Dlatego prezentując muzykę na tym etapie nie ograniczamy się jedynie do muzyki wokalnej, ukazujemy całe spektrum instrumentów, etnicznych i orkiestrowych. Natomiast utwory instrumentalne ośpiewujemy głosem, gdyż to właśnie on jest pierwszym instrumentem każdego z nas.

Bez umiejętności koordynacji głosowo-oddechowo-ruchowej ciężko mówić o dobrym instrumentaliście. Czysta intonacja głosowa przekłada się na odpowiednią intonacyjnie grę na instrumencie (chyba że gramy na fortepianie). Ciężko wyobrazić sobie poprawne frazowanie, granie w tempie bez opanowania ciała, czy wykształcenia odpowiedniej sekwencji: oddech- ruch. Profesor Edwin E. Gordon wielokrotnie podkreśla zasługi Rudolfa Labana – choreografa, twórcy tańca improwizowanego. Gordon wykorzystuje jego dorobek, by uczyć muzyków ruchu precyzyjnego, opartego na czterech wymiarach: ciężarze, przestrzeni, czasie i przepływie. Stałe tempo w naszych muzycznych produkcjach można wykształcić poprzez osadzenie ciała w przestrzeni. Poczucie ciężaru pomaga oswobodzić nasze ciało ze sztywności i pozwolić mu na swobodny ruch i realizację muzyki każdym jego centymetrem.

Dzieci są dużo bardziej zainteresowane naszymi przemowami muzycznymi, jeśli włączymy w nie ciało. Bez wyrazistego realizowania ruchem rytmiczanek czy śpiewanek, trudno mówić o kontakcie z małym odbiorcą – dziecko po prostu się nudzi. Weźmy na przykład taniec: potrafi porwać każdego, jest dużo atrakcyjniejszy dla odbiorcy, niż sam śpiew czy odbiór muzyki instrumentalnej.

Jest dużo więcej aspektów realizacji teorii uczenia się muzyki Edwina E. Gordona, zbyt dużo na potrzeby artykułu. Polecam wspomnianą publikację: Edwin E. Gordon „Umuzykalnienie niemowląt i małych dzieci” oraz wydany w 2010 roku dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Podręcznik do kierowania edukacją muzyczną małego dziecka” pod redakcją Jolanty Gawryłkiewicz oraz Miłosza Gawryłkiewicza.

Na koniec dodam, iż koncerty są także świetną formą integracji pokoleniowej: gromadzą zarówno dzieci, rodziców, jak również dziadków – po prostu całe rodziny. Zachęcają do wspólnego muzykowania i zachęcają do korzystania z dóbr kultury.

Jolanta Gawryłkiewicz

Fundacja Kreatywnej Edukacji