Kulturalny kilkulatek, czyli kultura niezależnie od wieku

Oferta muzeów i galerii jest naprawdę obszerna, warto tylko dobrać odpowiednie kryteria wyszukiwania miejsc, w które udamy się całą rodziną.

Po pierwsze, jeżeli nasz szkrab ma zaledwie kilka miesięcy, jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że to my będziemy chodzić do muzeum czy oglądać wystawę, a dziecko będzie nam towarzyszyć. W tym wypadku warto zwrócić uwagę, czy w muzeum, do którego planujemy się udać, są podjazdy dla wózków, czy w łazience można przewinąć maluszka itp. Jeżeli nosimy dziecko w chuście lub nosidełku, żadne muzeum nie jest nam straszne! Dobrym pomysłem jest odwiedzenie strony internetowej muzeum, telefoniczne „dopytanie” o stan wind czy podjazdów – jesteśmy trochę jak osoby niepełnosprawne, które poruszając się na wózku, też są w stanie poznawać ciekawe miejsca.

Po drugie, jeżeli nasz maluch zalicza się do tych, które chodząc poznają świat, warto przejrzeć ofertę muzealną również pod kątem tego, co go zainteresuje. Tutaj zaczyna się trudna sztuka kompromisu – dobrze – raz pójdziemy oglądać samoloty na podwórku Muzeum Wojska Polskiego, a za drugim razem będziemy rozkoszować się wystawą w Galerii Zachęta. Tutaj praktyczna uwaga – wiadomo, że maluch nie jest w stanie, tak jak dorosły, oglądać obrazów, natomiast, jeżeli wymyślimy ciekawe zabawy (ciche), to przechodzenie z jednej sali wystawowej do drugiej może być wielką przygodą. Z własnego doświadczania wiem, że w przypadku rozbrykanych brzdąców sprawdza się chodzenie stopa przy stopie (tip-top – bardzo czasochłonna metoda przemieszczania się, która pozwala rodzicom zerknąć na to, co wisi na ścianach!), starsze dzieci mogą liczyć obrazy, wypatrywać psy, koty czy słoneczka na obrazach.

Po trzecie, wybierajmy się również do miejsc, które dzięki swojej interaktywności wciągają maluchy do zabawy. Na szczęście coraz więcej miejsc muzealnych z nieprzyjaznych pomieszczeń z paniami o wiecznie skrzywionych twarzach zmienia się czy to w mini laboratoria, czy też pełne wyzwań miejsca. Pocieszające jest to, że gdy dziecko dobrze się bawi, świetnie bawią się rodzice – pieniądze wydane na wstęp do interaktywnych muzeów nie są wyrzucone w błoto!

Po czwarte, kwestia finansów – na początek odwiedzajmy galerie czy muzea w dniach, gdy wstęp jest darmowy – zaoszczędzi to nam frustracji, gdy okaże się, że maluch boi się pani w szatni i za żadne skarby nie będzie chciał oglądać ekspozycji. Minusem dni darmowych jest to, że czasem w muzach lub galeriach panuje tłok, ale nie oszukujmy się – idąc z maluchem do muzeum nie spędzimy tam trzech godzin, lecz maksymalnie trzydzieści minut!

Po piąte, w systematyczności tkwi tajemnica „kulturalnych kilkulatków”! Ważne jest, by zwyczaj odwiedzania galerii czy muzeum był na stałe wpisany w rodzinny kalendarz. Nie chodzi tutaj o to, by co tydzień chodzić do innego muzeum, lecz by zadbać o kulturalny kalendarz dla dzieci i dorosłych. Raz w miesiącu do muzeum, a drugi – do galerii – tym sposobem zarówno my, jak i nasze dzieci będziemy „na bieżąco”! Mieszkając w większym mieście można sobie pozwolić na częstsze wyjścia, jednak nawet mieszkańcom stolicy radzę czasem zrobić wycieczkę poza Warszawę. Zamek w Czersku – idealne miejsce dla małych księżniczek i rycerzy; jednodniowa wycieczka do Bałtowa, by przejść las szlakiem dinozaurów; skanseny na Zamojszczyźnie…. Lista jest naprawdę długa, można sięgnąć do przewodników pisanych specjalnie dla rodziców małych dzieci, można zapytać znajomych, co polecają, najważniejsze jest podjąć decyzję – tak, będziemy dwa razy w miesiącu bardziej kulturalni.

Dota Szymborska*

* Instruktorka wychowania, od ponad 2 lat pracuje z rodzicami, współpracuje z Dziecko.onet.pl, kwartalnikiem KIKIMORA, jest jednym z jurorów w konkursie SUPERPRODUKT 2009 Magazynu dla Rodziców Mam Dziecko, prowadzi portal www.wczesnaedukacja.com. Prywatnie mama przedszkolaka.