Ach ten tata!

Ale to, co najważniejsze w tej zmianie, to fakt, że ONI SAMI TEGO BARDZO PRAGNĄ i daje im to ogromną radość. Kilkadziesiąt lat temu ojciec widział dziecko po raz pierwszy z okna szpitalnego, wcześniej czekał na  korytarzu przed salą na szczęśliwy finał porodu, a gdy już usłyszał „Ma Pan syna/córkę”, mógł jedynie udać się do domu i zorganizować pępkowe. Dziś to już przeszłość.

Od momentu pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym, mężczyzna też niejako zaczyna „być w ciąży”- po ojcowsku. Chodzi z partnerką do lekarza i ogląda maluszka w jej brzuchu na monitorze podczas badania USG. Słyszy po raz pierwszy bicie serca dziecka, słucha wyjaśnień lekarza i wie, że partnerce nie wolno jeść sushi w czasie ciąży. W szkole rodzenia przyszły tata dowiaduje się wielu faktów o organizmie kobiety, fizjologii porodu i pielęgnacji maleństwa. Uczy się, jak wesprzeć partnerkę, gdy będzie odczuwała ból i jak odciążyć ją w opiece nad noworodkiem tuż po porodzie. Mała zmiana? Nie, to jest rewolucja – rewelacja! Nawet na szczeblu administracyjnym myślenie o rodzicielstwie przeszło pewną zmianę, gdyż od jakiegoś czasu dumnym ojcom w ciągu pierwszego roku życia dziecka przysługuje urlop ojcowski.

A to wszystko dla dobra dziecka. Bo ono potrzebuje i mamy, i taty. W równym stopniu, choć przyzwyczajeni jesteśmy myśleć, że mama jest najważniejsza. Oboje rodzice są równie ważni. Zgoda, tata nie nakarmi dziecka piersią, ale może karmić butelką, a jeśli dziecko nie przyjmuje mleka modyfikowanego, jest szereg innych czynności, w które ojciec  może się zaangażować: przewijanie, ubieranie, noszenie dziecka, kąpanie czy układanie do snu. Mnóstwo obowiązków i jednocześnie sposobów, aby poznać bliżej swoje maleństwo i nauczyć się tego, co ono lubi najbardziej. Mężczyzna może odczuwać naturalny lęk przed pierwszym ułożeniem dziecka do snu czy nawet przed ubraniem go w body ze skomplikowany systemem zapięć. Zgadza się, ale taki lęk odczuwają także kobiety, więc nie ma się czego wstydzić. Dlatego ojcowie uczą się tego wszystkiego w szkołach rodzenia, sięgają do książek. Jest to marzenie chyba każdej mamy, aby jej partner chciał się w to morze obowiązków zaangażować.

A z perspektywy maluszka to więcej rąk do pieszczot, więcej czułych słów, brzmiących inaczej z ust taty, inne zabawy niż te, które oferuje mama! Jednym słowem: bogatszy świat doznań. Dlatego warto od początku dać dziecku opiekę obojga rodziców.

Tata bywa także niezastąpiony , gdy mama musi dojść do pełni sił po porodzie. Okres połogu to czas, w którym kobieta dochodzi do siebie i często bywa zmęczona. Tata, który wtedy będzie wiedział, jak zaopiekować się dzieckiem, jest na wagę złota! I często jest on także osobą spokojniejszą i bardziej cierpliwą, bo nie ma w sobie, tak jak świeżo upieczona mama, burzy hormonalnej! Ale, aby partner mógł wesprzeć kobietę w tym trudniejszym okresie, ona musi mu pozwolić być bliżej dziecka i podzielić się z nim swoimi spostrzeżeniami. Warto podrzucić młodemu tacie lekturę, która oswoi jego lęki i pokaże, często na zdjęciach, jak obsłużyć malucha w różnych sytuacjach. Literatury o takiej tematyce na półkach w księgarniach jest coraz więcej. Od książek mówiących o stronie emocjonalnej bycia ojcem, po praktyczne przewodniki, pokazujące krok po kroku dzień opieki nad dzieckiem: od porannego karmienia do ułożenia do snu, jak np. wydana niedawno książka „Ja, Tata! Praktyczny poradnik dla młodych ojców” (Wydawnictwo Pestka, 2011). To przewodnik, który zawiera także autentyczne opisy doświadczeń młodych ojców. Pokazują one, że ojcostwo dla każdego nowicjusza to nie lada wyzwanie, ale i cudowne doświadczenie.

Pamiętajmy, że kochający tata to wspaniały skarb dla naszego dziecka. Tak jak Dzień Matki, tak i Dzień Ojca świętujmy przez cały rok, bo jest co!

Paulina Milewska – psycholog, psychoterapeuta. Prowadzi indywidualne e-konsultacje oraz grupy wsparcia za pomocą platformy internetowej www.psychospace.pl. Stale współpracuje z Wydawnictwem Pestka, wydawcą pozycji poradnikowych dotyczących opieki nad dzieckiem (Ja, Tata!, Poradnik dla babci i dziadka). Prywatnie żona i mama dwuletniej córeczki.