Wychowanie bez klapsa

No i stało się. Mama Matyldy podrywa się nerwowo z ławki. Rusza w stronę córki i, ciągnąc ją silnie za rączkę, unosi do góry, wymierzając trzy solidne klapsy. Echo klapsów roznosi się po całym placu zabaw, a wystraszona twarz małej Matyldy jest mokra od łez. Przygnębiona twarz mamy wyraźnie wskazuje na nieustanne zadawanie sobie pytania: „Jak mogłam znów podnieść na nią rękę?!” Czując nadal gniew wynikający z matczynej bezradności i wściekłości, ściska Matyldę silnie za nadgarstek i, zawstydzona, rusza szybkim krokiem w stronę domu.

Nieprzyjemna historia małej Matyldy dla wielu z nas może wydać się całkiem znajoma. Wyniki badań, które zostały przeprowadzone przez firmę Millward Brown SMG/KRC w 2008 roku w Polsce, zwracają uwagę na poważny problem przemocy w rodzinie. 69 proc. badnych rodziców stosuje karcenie klapsem jako sposób na dyscyplinowanie swoich dzieci, 19 proc. wymierza kary fizyczne przy użyciu pasa, 7 proc. uderzyło swoje dziecko w twarz, a 6 proc. badanych pobiło swoje dziecko do tego stopnia, że dziecko doznało urazu fizycznego.

Przerażeni statystykami, kręcimy głowami z niedowierzaniem. Dlaczego mimo świadomości faktu, iż nawet najsilniejsze emocje przepełniające rodziców nie usprawiedliwiają uderzenia dziecka, rodzice nie potrafią często nad sobą zapanować?

Przemoc fizyczna wobec dzieci od zawsze wzbudza negatywne uczucia. Niestety nie dla wszystkim rodziców „klaps” jest synonimem przemocy. Dla niektórych jest to jedynie niewinne karcenie prowadzące do uzyskania rodzicielskiej kontroli nad dzieckiem. Klapsy rzeczywiście powstrzymują dziecko przed kontynuowaniem  nieakceptowanego przez rodzica zachowania, lecz nie uczą dziecka właściwego postępowania. Tym samym bezradny rodzic wpada w błędne koło, uniemożliwiające wyjście z trudnej sytuacji i nieświadomie pogłębia krzywdzące dla dziecka konsekwencje karcenia.

Najsilniejszym argumentem przeciwko stosowaniu przemocy wobec dzieci jest doprowadzenie do urazów fizycznych w postaci zasinień, złamań kości, niebezpiecznych obrzęków, krwiaków czy uszkodzenia nerwów. Zagrażające zdrowiu i życiu dziecka urazy nie zawsze zanikają. Potrafią wywołać także trwałe zmiany w psychice w postaci burzenia poczucia własnej wartości. Dziecko nie potrafi zrozumieć, dlaczego krzywdzone jest przez najważniejszą osobę w swoim życiu. Niszczona jest ufność do osoby, która powinna zapewniać poczucie całkowitego bezpieczeństwa i miłości.

Czego dziecko uczy się po otrzymaniu kary za złe postępowanie w postaci „klapsa”? Przede wszystkim utwierdza się w przekonaniu, że „silniejszy ma zawsze rację”. Historia małej Matyldy jest najlepszym dowodem na to, że dziecko czerpie nieodpowiednie wzory postepowania, poprzez obserwowanie swojego największego autorytetu – własnej mamy. Karcona wielokrotnie klapsami przez rodzica, bez najmniejszego zastanowienia trafia swoją pięścią prosto w nos chłopca. Dzieci, które są często bite, uczą się stosowania przemocy wobec innych. Jeśli dorastają w przekonaniu, iż jest to zachowanie właściwe, prawdopodobieństwo, iż będą powielały ten sam schemat postępowania w życiu dorosłym wobec własnych dzieci – uznając przemoc za najlepsza metodę wychowawczą, jest ogromne. Z pokolenia na pokolenie przemoc zostanie więc przekazana, co sprawi, że dzieciństwo kolejnych dzieci będzie niegodne wspomnień.

Odpowiedniego postępowania wobec dzieci można się nauczyć. Przede wszystkim, zanim rodzic rozpocznie kształtowanie pozytywnych zachowań u własnego dziecka, powinien nauczyć się samokontroli, by złość wobec dziecka, wynikająca z braku cierpliwości, nie zawładnęła jego postępowaniem. Istnieje wiele sposobów, które ułatwiają ową współpracę. Poczucie bezpieczeństwa zwiększa się, gdy rodzice jasno wyznaczają dziecku granice. Ważna jest przy tym cierpliwość i konsekwencja. Gdy wynikające jedynie z dziecięcej ciekawości świata zachowanie okaże się nieaprobowane przez rodzica, trzeba dziecku wskazać, jak może naprawić „zło”, wyrażając przy tym spokojnie swoje uczucia związane z reakcją na „złe” zachowanie – np. „Jestem zła, gdy obrywasz liście z kwiatów. Pozbieraj zerwane liście i podlej kwiat, by listki mogły szybciej odrosnąć”. Ustalenie wspólnie z dzieckiem zasad postępowania, zarówno zapobiegających pojawieniu się niepożądanych zachowań, jak i  zaraz po ich pojawieniu się, jest bardzo pomocne. Zasady należy często przypominać. Jasny, prosty i zrozumiały sposób ich ustalania wspólnie z dzieckiem prowadzi do zdrowej, rodzicielskiej współpracy.

Najlepszymi nauczycielami dla dzieci jesteśmy my – dorośli. Dla nieustannie ciekawych świata, małych obserwatorów powinniśmy stać się przykładem odpowiedniego postępowania, troski oraz miłości wobec drugiego człowieka. Dlatego też, ucząc nasze dzieci samodyscypliny i odpowiedzialności, nieustannie wyjaśniajmy im, jak powinny postępować. Pamiętajmy, że najlepsza współpraca rodzica z dzieckiem powinna opierać się przede wszystkim na cierpliwej rozmowie. A atmosfera zaufania i bezgranicznego bezpieczeństwa sprawia, że lekcja życia staje się dla dziecka jednym z piękniejszych doświadczeń, które zaowocuje miłością i wdzięcznością wobec nas samych – rodziców.

Sandra Miśkiewicz